"Myślę więc jestem"
>h<
"Jestem zwykłą 19-latką, która jest sparaliżowana od pasa w dół, mam ostrą wadę wymowy, ludzie rzadko kiedy rozumieją co do nich mówię, mam bardzo poważną wadę serca od urodzenia i chore kości, cukrzyca.
Z pochodzenia jestem Brytyjką, nie mam biologicznych rodziców, zmarli w wypadku samochodowym kiedy miałam 2 lata, miałam brata, też zmarł, ale poprzez samobójstwo.
Teraz mam rodziców zastępczych i przyszywanego brata. Mój teraźniejszy tata był bratem mojego biologicznego ojca - jest moim wujkiem i jednocześnie ojcem.
Mieszkam aktualnie w Anglii, w moim rodzinnym domu, mój wujek(tata) wraz ze swoją rodziną są polakami, moi rodzice biologiczni też byli, ale zanim urodził się mój brat wyjechali do Anglii, wymazali z pamięci swoje dotychczasowe życie, zrzekli się polskiego obywatelstwa, chcieli zacząć na nowo, w nowym miejscu, bez rodziny, przyjaciół. Udało im się, właśnie tu w Greenwich, dzielnicy Londynu, odnaleźli siebie. Nie byli bogaci, żyli z dnia na dzień, ale nie przeszkadzało im to, zakochali się w takim życiu i to im odpowiadało, mi też to odpowiada.
Jeszcze kilka miesięcy temu normalnie chodziłam, uprawiałam sport, przede wszystkim biegałam, dziennie po 15/20 km.
Teraz zostało mi to odebrane.
Jak?
6 miesięcy temu jechałam autem, normalnie, przepisowo, ale to nie było ważne.
Na mój pas wjechał rozpędzony tir, na czołówkę, odruchowo zjechałam w lewo, ale ciężarówka była zbyt blisko i uderzyła w mój prawy bok, czyli we mnie.
Na szczęście aż tak bardzo poważnie nie było, miałam tylko uszkodzony kręgosłup i połamane kolano, jednak moje zawzięcie sprawiło, że juz po miesiącu zaczęłam chodzić, biegać, wieczorami wróciłam do moich samotnych biegów, tym razem nie dałam rady pobiec aż tyle.
4 czerwca jechałam na zakupy, niestety nie jechałam autem z prawostronnym układem kierowniczym, tylko z lewostronnym, ponieważ "anglik" poszedł do kasacji. Z racji tego, że najlepiej prowadzę auta angielskie to z tym było mi o wiele trudniej, ale musiałam. Jechałam tą samą drogą co miesiąc temu, była ostra mgła, zjechałam z drogi, do rowu, zaczęłam robieć obroty, wpadłam na drzewo i mnie zmiażdżyło..
Już nie mogłam chodzić.
Kręgosłup uszkodzony tak bardzo, że cud, że żyję.
Nie potrafię mówić wyraźnie, prawie nikt mnie nie rozumie.
To co było najważniejsze dla mnie zostało mi odebrane w ułamku sekundy.
Straciłam wszystko.
Zauważyłam bardzo istotną rzecz.
Nikt nie docenia tego co ma.
Ludzie narzekaja na wszystko co się da, od problemów miłosnych do problemów z zawiązaniem sznurówek.
Kiedy na nich patrzę aż w sercu mnie boli to, że jeszcze wczoraj mogłam skakać, a dziś nie potrafię sama usiąść na łóżku.
Moi rodzice przy lżejszym wypadku zginęli, już nigdy nie wrócili do domu.
A ja?
Dostałam kolejną szanse.
Mimo tak brutalnego wypadku.. Żyję.. Potrafię myśleć, oddychać.
To nie jest ważne że ludzie nie wiedzą o czym mówię, ważne jest to, że potrafię myśleć, tego nikt mi jak dotąd nie odbiera, jeśli myślę to jestem, żyję i oddycham.
To jest najważniejsze."
"Jestem zwykłą 19-latką, która jest sparaliżowana od pasa w dół, mam ostrą wadę wymowy, ludzie rzadko kiedy rozumieją co do nich mówię, mam bardzo poważną wadę serca od urodzenia i chore kości, cukrzyca.
Z pochodzenia jestem Brytyjką, nie mam biologicznych rodziców, zmarli w wypadku samochodowym kiedy miałam 2 lata, miałam brata, też zmarł, ale poprzez samobójstwo.
Teraz mam rodziców zastępczych i przyszywanego brata. Mój teraźniejszy tata był bratem mojego biologicznego ojca - jest moim wujkiem i jednocześnie ojcem.
Mieszkam aktualnie w Anglii, w moim rodzinnym domu, mój wujek(tata) wraz ze swoją rodziną są polakami, moi rodzice biologiczni też byli, ale zanim urodził się mój brat wyjechali do Anglii, wymazali z pamięci swoje dotychczasowe życie, zrzekli się polskiego obywatelstwa, chcieli zacząć na nowo, w nowym miejscu, bez rodziny, przyjaciół. Udało im się, właśnie tu w Greenwich, dzielnicy Londynu, odnaleźli siebie. Nie byli bogaci, żyli z dnia na dzień, ale nie przeszkadzało im to, zakochali się w takim życiu i to im odpowiadało, mi też to odpowiada.
Jeszcze kilka miesięcy temu normalnie chodziłam, uprawiałam sport, przede wszystkim biegałam, dziennie po 15/20 km.
Teraz zostało mi to odebrane.
Jak?
6 miesięcy temu jechałam autem, normalnie, przepisowo, ale to nie było ważne.
Na mój pas wjechał rozpędzony tir, na czołówkę, odruchowo zjechałam w lewo, ale ciężarówka była zbyt blisko i uderzyła w mój prawy bok, czyli we mnie.
Na szczęście aż tak bardzo poważnie nie było, miałam tylko uszkodzony kręgosłup i połamane kolano, jednak moje zawzięcie sprawiło, że juz po miesiącu zaczęłam chodzić, biegać, wieczorami wróciłam do moich samotnych biegów, tym razem nie dałam rady pobiec aż tyle.
4 czerwca jechałam na zakupy, niestety nie jechałam autem z prawostronnym układem kierowniczym, tylko z lewostronnym, ponieważ "anglik" poszedł do kasacji. Z racji tego, że najlepiej prowadzę auta angielskie to z tym było mi o wiele trudniej, ale musiałam. Jechałam tą samą drogą co miesiąc temu, była ostra mgła, zjechałam z drogi, do rowu, zaczęłam robieć obroty, wpadłam na drzewo i mnie zmiażdżyło..
Już nie mogłam chodzić.
Kręgosłup uszkodzony tak bardzo, że cud, że żyję.
Nie potrafię mówić wyraźnie, prawie nikt mnie nie rozumie.
To co było najważniejsze dla mnie zostało mi odebrane w ułamku sekundy.
Straciłam wszystko.
Dziś jeżdżę na wózku.
Będąc na dworze obserwuję ludzi.
Każdy ich ruch.
Krok.
Spojrzenie.
Oddech.
Zauważyłam bardzo istotną rzecz.
Nikt nie docenia tego co ma.
Ludzie narzekaja na wszystko co się da, od problemów miłosnych do problemów z zawiązaniem sznurówek.
Kiedy na nich patrzę aż w sercu mnie boli to, że jeszcze wczoraj mogłam skakać, a dziś nie potrafię sama usiąść na łóżku.
Życie może się obrócić o 180 stopni w każdym momencie, o każdej porze, niezależnie czy to noc czy dzień, możecie się obudzić następnego dnia i kompletnie nic nie widzieć czy słyszeć. To może spotkać każdego.
Moi rodzice przy lżejszym wypadku zginęli, już nigdy nie wrócili do domu.
A ja?
Dostałam kolejną szanse.
Mimo tak brutalnego wypadku.. Żyję.. Potrafię myśleć, oddychać.
To nie jest ważne że ludzie nie wiedzą o czym mówię, ważne jest to, że potrafię myśleć, tego nikt mi jak dotąd nie odbiera, jeśli myślę to jestem, żyję i oddycham.
To jest najważniejsze."
~Sentymentalna~
Komentarze
Prześlij komentarz