"Moje życie jest..."

>h<

"Jestem Adam, od zawsze mieszkam we Wrocławiu, mam lat 21, jestem szczęśliwym ojcem dwóch cudownych bliźniaczek - Anastazji i Amandy. Moja żona a jednocześnie matka moich córeczek jest w moim wieku. Do momentu przyjścia na świat dziewczynek byłem zupełnie innym człowiekiem, owszem zawsze chciałem mieć szybko dziecko, no i moje marzenie się spełniło.
Moje aniołki mają już po dwa latka, dzięki nim każdy poranek niesie za sobą cudowny dzień.

Teraz jestem najszczęśliwszym człowiekiem, ale wcześniej tak nie było.

Zawsze byłem typem buntownika, mało kiedy byłem w domu, często uciekałem, wszczynałem bójki, byłem bardzo złym dzieckiem, rodzice mięli ze mną non stop problemy, tu w szkole tam na dworze, niejednokrotnie lądowałem na policji, moja kartoteka pęka w szwach od kradzieży, bójek i innych, często uciekałem z domu aby się zabawić, nie wracałem na noc, a nawet na kilka nocy, jednak to się zmieniło. W wieku 16 lat musiałem w tempie natychmiastowym stać się dorosły.  Mam dwie małe siostrzyczki, też bliźniaczki, są ode mnie młodsze o 12 lat, brata młodszego o 10 lat i jeszcze jedną siostrzyczkę młodszą o 6 lat. Żyliśmy w normalnej rodzinie, z rodzicami, biologicznymi, jednak któregoś razu rodzice pojechali na zakupy, mówili, że za chwilę wrócą. Czekaliśmy ponad 6 godzin. Nie wrócili. Już nigdy. Musieli wysłać naszą 5 do domu dziecka, tam mięliśmy czekać na nową rodzinę, jednak chcieli nas rozdzielić, nie godziłem się na to, moje rodzeństwo też nie chciało sie rozłączać. Walczyliśmy o to aby być razem, zanim udało się im nas wrzucić do jednej rodziny zastępczej to ja zdążyłem osiągnąc pełnoletność i mogłem wziąć pod opiekę moje siostrzyczki i braciszka. Dzięki temu, że dostaliśmy dofinansowanie z ośrodka społecznego mogłem nam wynająć mieszkanko, niestety nie moglismy mieszkac w naszym wielkim domu, ponieważ nam go odebrali, zamieszkała tam inna rodzina, która po pewnym czasie stała się naszymi przyjaciółmi, pomagali nam jak tylko mogli.Od 16 roku życia już nie mogłem iść do mamy czy taty z jakimś problemem, musiałem sam sobie ze wszystkim poradzić, a jeszcze do tego miałem małe dzieci na głowie. Pewnego dnia kiedy odprowadzałem bliźniaczki do szkoły spotkałem dziewczynę, która odprowadzała swoich braci do tej samej szkoły i w dodatku klasy. Zaprzyjaźniłem się z tajemnicza nieznajomą, miała na imię Amelia,, mieszkała dwa bloki dalej od nas. Zakochaliśmy się w sobie, oświadczyłem się jej i została moją żoną. Odkąd moi rodzice zmarli czułem, że muszę stać się innym człowiekiem. Teraz mam ogromny dom, w którym wszyscy sie mieszczą, Moje rodzeństwo, cała 4, ja, moja żona i nasze dwie wspaniałe pociechy. Moja rodzina jeszcze w komplecie nie jest, spodziewamy się kolejnego dziecka, a właściwie, dwójki, jeszcze tylko miesiąc, a znów stanę się najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem.

Moje życie się zmieniło. Kiedyś było pełne nienawiści, teraz jest pełne radości, marzyłem o wielkiej rodzinie, o domu pełnym dzieci, o byciu wspaniałym ojcem i mężem. Spełniło się.

Morał jest taki, że mimo tego jacy jesteście teraz, wiara w coś co może się wam wydawać absurdalne, wcale nie jest głupia czy bezsensowna, zawsze warto marzyć, a najpiękniejsze marzenia to te, które są najtrudniejsze do zrealizowania, warto marzyć. Szukajcie wskazówek, aby wasze marzenia się najszybciej spełniły.

Moi rodzice mięli ze mną kupę problemów, teraz mimo tego, że ich nie ma, czuję, że są ze mnie dumni."





~Sentymentalna~

Komentarze

  1. Zgadzam się - warto mieć marzenia i do nich dążyć, ponieważ to one dają siłę i sprawiają, że życie nabiera sensu i konkretnego kształu. Kim byśmy byli bez marzeń?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz