"nie bójcie się..."
>h< >historię opowiada osoba trzecia< "Mieszkam we Wrocławiu, miasto piękne. Kiedy chodziłam do OSM do mnie do grupy chodziła także pewna dziewczyna, na imię było jej Anastazja, była wiecznie szczęśliwą dziewczyną, potrafiła z każdym się dogadać, była naprawdę super dziewczyną, była nerwowa, owszem, ale przez tyle lat szkoły może 3 razy była smutna, a tak to tylko śmiech, radość, uśmiech na twarzy. Była troszkę otyła, ale innym to nie przeszkadzało, np mi, była w porządku, więc co mi miało przeszkadzać. Chodziła do szkoły non stop, nawet kiedy była chora nie opuszczała żadnych zajęć, kiedyś czuła się koszmarnie, ledwo chodziła, ale została do końca na lekcjach, podziwiałem ją, tym bardziej, że ja lubiłem nie chodzić do szkoły. Cały czas jeździliśmy tym samym autobusem, tylko, że ona wysiadała 3 przystanki wcześniej, zawsze mnie zastanawiało, że kiedy wychodziła z autobusu tak jakby jej radość znikała, powoli ją opuszczała, kiedy wychodziła z autobusu od razu wkłada...